Obserwatorzy

6/30/2016

Co przeczytałem i kupiłem w czerwcu? '16

Hejka naklejka!
Czerwiec był świetnym miesiącem! Przeczytałem i kupiłem multum książek! Zaczęły się wakacje! Po ciężkim roku nauki (naprawdę ciężkim) dostałem świadectwo z paskiem, na którym były same (dosłownie) piątki! Teraz nareszcie laba. Będzie można przeczytać ogromną ilość książek i przede wszystkim wypocząć. Tak jak zawsze zaczynam od Wrap Up'u to tym razem zacznę od Book haul'u co wy na to?


Wydaje mi się, że czerwiec był naprawdę obfitym miesiącem pod względem kupna książek. No dobrze nie będę pisać przecież gdzie, kiedy i za ile kupiłem książkę bo to byłoby niepotrzebne. Prawda? Przynajmniej ja tak uważam. Dobra, a teraz pochwalę wam się tym co udało mi się przeczytać w czerwcu!


Nie wiem jak wy uważacie, ale moim zdaniem przeczytałem naprawdę wiele świetnych książek i do tego wszystkie mi się spodobały! Swój czytelniczy miesiąc zacząłem szalonym tygodniem książkowym, w którym przeczytałem, aż pięć książek! Pierwszą książką w tym tygodniu był "Oskar i pani Róża". Powieść wypożyczyłem z biblioteki i niestety nie ma jej na zdjęciu. Lektura była po prostu niesamowita! Niby taka cieniutka, ale naprawdę bardzo satysfakcjonująca. Na chwilę obecną recenzji nie ma, ale powinna pojawić się w najbliższym czasie. Kolejną książką, którą przeczytałem w tym miesiącu, w tym tygodniu i w tym samym dniu co "Oskara i panią Różę" było "Miasto kości". Muszę wam powiedzieć, że ta pozycja była naprawdę bardzo ciekawa i z tego co już pewnie zauważyliście kupiłem kontynuacje tej książki. Więcej na jej temat jest w recenzji. Kolejnymi książkami, a zarazem ostatnimi, które udało mi się przeczytać w tym szalonym tygodniu były : Prawie jak gwiazda rockaNiezbędnik obserwatorów gwiazd i Wybacz mi, Leonardzie. Jeżeli śledzicie mojego bloga to już pewnie wiecie, że pokochałem twórczość pana Quick'a. Jeżeli jesteście ciekaw za co to zapraszam do przeczytania recenzji tych powieści. Następnie zabrałem się za "HP i Czarę Ognia". Harry to, Harry, a więc nie zaskoczę nikogo jeżeli powiem, że książka mi się bardzo spodobała. Niestety recenzja jeszcze się nie pojawiła, ale mam nadzieję, że do końca wakacji będziecie mogli ją przeczytać. Kolejną cegiełką, a zarazem ostatnią w tym miesiącu jest "Dziedzictwo Ognia". Ja po prostu kocham całą serię "Szklanego Tronu", a więc ta część również mi się spodobała. Recenzja ukaże się najprawdopodobniej czwartego lipca. Ostatnią książką, którą udało mi się przeczytać w całości, w tym miesiącu jest Pozytywka. Jeżeli jest ktoś chętny do poznania mojej opinii na temat tej książki to zachęcam do przeczytania recenzji. Następnie zacząłem czytać "Po schodach do nieba". Lektura wydaje się ciekawa, ale przerwałem jej czytanie na rzecz czytania "Złego jednorożca". Niestety jestem dopiero w połowie tej książki, a więc wiem, że nie uda mi się jej dzisiaj skończyć, ale na pewno na początku lipca skończę ją czytać.

Podsumowując ten miesiąc był po prostu cudowny! Kupiłem, aż dziesięć książek i w całości przeczytałem, aż osiem powieści! Do tego zacząłem czytać dwie lektury. Łącznie udało mi się przeczytać 3691 stron! Wow, wow i jeszcze raz wow! Pochwalcie się co wy przeczytaliście i kupiliście w tym miesiącu!

6/28/2016

Pozytywka, Agnieszka Lis - Recenzja

Gdy cichną weselne dzwony, nadchodzi proza życia.

Monika nie wierzy własnemu szczęściu. Wystawny ślub, którego zazdrości jej cała wieś, bogaty i przystojny mąż oraz wspaniałe życie w okazałej willi teściów na warszawskim Żoliborzu. Wielkie miasto otwiera przed dziewczyną nowe możliwości, ale kryje też wiele pokus. Coraz częściej ulega im Robert, który nawet w oczach żony przestaje być księciem z bajki. Młodych łączy jednak marzenie o dziecku. Gdy więc w wigilijny wieczór Monika ujawnia rodzinie wynik testu ciążowego, nic jeszcze nie zapowiada tragedii…


„Pozytywka” to słodko-gorzka opowieść o marzeniach, które potrafią się spełniać w zaskakujący sposób. O samotności pośród ludzi, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać. Wreszcie o stracie, która wyzwala najgorsze instynkty, ale też wielką siłę.


 Kolejna słodka historyjka o baśniowym małżeństwie. Tak właśnie myślałem, że spotkam się z typowym romansidłem, które to ani trochę mi się nie spodoba, ale się pomyliłem.

Ślub jak z bajki, którego zazdrościła Monice cała wieś, piękna biała suknia i przystojny małżonek. Niestety Monika nie wiedziała wtedy, że to małżeństwo nie przetrwa za długo.


Kobieta zamieszkuje w warszawie wraz z Robertem i jego rodzicami. Każda dziewczyna byłaby bardzo szczęśliwa gdyby mieszkała w ogromnej wilii, w Warszawie, ale nie główna bohaterka. Wszystko ją przytłacza, a życie w mieście jest dla niej zupełną nowością. Od dawna marzyła o pójściu na studia, ale stwierdziła, że po ślubie powinna zająć się mężem, domem i urodzić dzieci, a nie chodzić na uczelnie.


Po kilku latach małżeństwa, Monika pracuje, studiuje i coraz częściej częściej kłóci się z Robertem. Kobieta jest ignorowana przez męża, nie rozmawia z nikim nawet z rodzicami. Bardziej skupia się na pracy. Zmienia się w kobietę jaką nigdy nie chciała być przez co nikt w pracy za nią nie przepada.


Główną bohaterkę w swoim życiu spotyka naprawdę wiele przykrych spraw, których niestety ujawnić nie mogę, ponieważ wpływają one na fabułę lektury.


Prze długie przemyślenia o firmie, klientach itp. nie przypadły mi do gustu. Największym minusem tej książki jest zdecydowanie zakończenie. Wydaje mi się, że autorka za bardzo nie wiedziała jak zakończyć tą książkę. Minusem są tutaj również niedociągnięte wątki. Chciałbym wiedzieć np. co dalej wydarzyło się z matką Moniki, czy firma dalej istnieje itd. Wiem, że można samemu wymyślić zakończenie, ale ja wolę mieć wszystko podane na tacy.


Dobrze koniec minusów, ponieważ w tej powieści znajdziemy też parę plusów. Największym plusem tej książki jest zdecydowanie styl pisania autorki. Pani Agnieszka Lis pisze "lekkim piórem" co mi się bardzo podoba. Autorkę muszę pochwalić również za dbałość o szczegóły.


Podsumowując. "Pozytywka" to bardzo fajna, odstresowująca książka zmuszająca do refleksji. Powieść ma swoje wady i zalety, ale warto poświęcić dla niej jeden czy dwa dni.

★★★★★★☆☆☆☆

Pozytywka, Agnieszka Lis, Wydawnictwo IV strona, 2016

Za przeczytanie książki dziękuję autorce, czyli pani Agnieszki Lis.

6/25/2016

Wybacz mi, Leonardzie, Matthew Quick - Recenzja

Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!
„Wybacz mi, Leonardzie” to jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka. To książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.

"Wybacz mi, Leonardzie" to trzecia, a zarazem ostatnia młodzieżowa książka pana Quicka, którą przeczytałem.

Po tylu naprawdę pozytywnych opiniach co do tej książki, miałem do niej wielkie oczekiwania i nie będę już tego ukrywać, ale troszkę się zawiodłem.Spodziewałem się zakończenia - no cóż nie mogło stać się inaczej.

Wiem, że w poprzednich recenzjach na temat twórczości Matthew'a Quick'a wspominałem o tym, że naprawdę świetnie potrafi wykreować świat jak i bohaterów. W tej książce było tak samo, ale mimo świetnie wykreowanego Leonarda nie przypadł mi on za bardzo do gustu, ale współczuje mu tego co przeszedł w swoim życiu. Chłopiec jest trochę wycofanym i zamkniętym w sobie nastolatkiem. Każdy kto obchodzi swoje urodziny usłyszy chociażby raz słowa "Wszystkiego najlepszego!", ale nie Leonard. W poprzednich latach swojego życia spotkały go bardzo nieprzyjemne i bolesne wydarzenia. Leo wybiera najprostszą drogę do zakończenia wspomnień z przeszłości, która wydaje mu się właściwa. Nie za bardzo przyjemnych chwil w życiu głównego bohatera spotkało bardzo dużo i można byłoby je wymieniać godzinami. Tak naprawdę sam nie wiem dlaczego postać nie przypadła mi do gustu.
Wydawał mi się za bardzo "dziwny"? Może i tak, ale sam do końca nie wiem. 

Autor w tej powieści poruszył bardzo dużo problemów, które spotykają niektórych z nas w życiu codziennym. Pokazał, że nie warto się poddawać, ponieważ wystarczy tyko jedna chwila i nic na tym świecie może nas nie spotkać. To co uwielbiam w książkach Quick'a to, to że "kieruje" sercami młodzieży, która bardzo często nie wie co ma ze sobą zrobić. Autor przedstawia bardzo proste metody radzenia sobie z problemami co na pewno przydało się niejednemu nastolatkowi. Matthew Quick psychologiem nastolatków haha!


★★★★★★★☆☆☆
Wybacz mi, Leonardzie, Matthew Quick, Wydawnictwo Moondrive, 2014


6/21/2016

Niezbędnik obserwatorów gwiazd, Matthew Quick - Recenzja

Finley niewiele mówi. Odzywa się tylko wtedy, gdy musi. Kocha dwie rzeczy. Pierwsza z nich to koszykówka – jest rozgrywającym w szkolnej drużynie. Druga natomiast – patrzenie w gwiazdy z Erin. Obie pozwalają mu zapomnieć o problemach, od których stara się uciec.
Pewnego dnia trener zwraca się do niego z nietypową prośbą…

Po przeczytaniu cudownej "Prawie jak gwiazdy rocka" zabrałem się za "Niezbędnik obserwatorów gwiazd".

Po tylu bardzo dobrych opiniach na temat tej książki, troszkę się zawiodłem, ale to dalej jest autor mojego życia czyli Matthew Quick.

Czytając tą książkę zauważyłem podobieństwo do powieści Green'a, a mianowicie "Gwiazd Naszych Wina". Z tego co wiem to nie jestem jedyną osobą, która również tak uważa. Oczywiście w tej książce żaden z bohaterów nie jest chory na raka itd, ale w pewnym stopniu ta powieść przypomina mi "GNW".

Kolejna książka pana Quick'a i po raz kolejny bardzo polubiłem głównego bohatera (no dobra Amber pokochałem). Czytając książki tego autora nie da się nie polubić chociaż odrobinkę ani jednego bohatera. To w jaki sposób pan Matthew kreuje bohaterów jest po prostu magiczne. Tak naprawdę nie jest to coś nadzwyczajnego - wyróżniają się zazwyczaj tylko jedną rzeczą (Amber jest bezdomna, Finley bardzo mało mówi), ale to właśnie w jego książkach urzekło mnie najbardziej. W tej grupie świetnie wykreowanych bohaterów nie znajdzie się niestety "Numer 21" czyli Russ. Nie przypadł mi on do gustu. Te jego rozmyślenia na temat kosmosu itd. bardzo mnie irytowały. Ogólnie cała postać "Numeru 21" mnie bardzo wkurzała. Przychodził kiedy chciał, udawał że nie potrafi grać w koszykówkę. Tak naprawdę w ogóle nie zaciekawiła mnie jego postać. No niestety.

Mimo, że powieść była trochę "dziwna" i odrobinkę, ale to tylko chwilami dziecinna to jednak mi się spodobała. Nie wiem jak Quick musiałby napisać książkę, żeby mi się nie spodobała. Polecam każdemu kto chce chwilami odlecieć w kosmos, albo po prostu spędzić trochę czasu z książką.

Ocena - 8/10
Autor - Matthew Quick
Liczba stron - 320
Rok wydania - 2014
Wydawnictwo - Moondrive

6/16/2016

Prawie jak gwiazda rocka, Matthew Quick - Recenzja

Siedemnastoletnia Amber Appleton mieszka w szkolnym autobusie z matką i psem. Traci grunt pod nogami, ale nie nadzieję. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei i toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża innych swoją energią. Jest prawie jak gwiazda rocka. Bez kitu!

„Prawie jak gwiazda rocka”, to jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka. To książka o szybkim dorastaniu i sile optymizmu, który jest uniwersalnym lekarstwem na życiowe trudności.

"Prawie jak gwiazda rocka", to moja pierwsza książka pana Quick'a i naprawdę nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że kiedykolwiek w życiu miałem okazję zapoznać się z jego twórczością.

Naprawdę bardzo zżyłem się z główną bohaterką i naprawdę nie pojmuje dlaczego tak dużo osób jej nie polubiło. Amber to jedna z najlepiej wykreowanych postaci. Jeju. Uwielbiam jej poczucie humoru. Po prostu nie potrafię opisać tego dlaczego tak bardzo ją polubiłem. Może dlatego, że Amber nie jest taka jak inne dziewczyny, które w wieku 16 lat dostają jakieś super moce. Amber nie jest typem dziewczyny, która ma wszystko, ale i tak jej to nie wystarcza. Mimo, że mieszka wraz z matką w autobusie nie przejmuje się tym bo wie, że w przyszłości to się zmieni. Chyba za niedługo zacznę shipować Humer (Hubert+Amber). Tak to będzie najlepsze OTP bez kitu!

Po opisie bohaterki można się spodziewać, że akcja toczy się w normalnym świecie. Bardzo zaintrygowało mnie przedstawienie wiary w tej książce i to w jaki sposób Amber odnosiła się do JC - Jezus Chrystus. Naprawdę to było takie dziwne, a zarazem magiczne. Mimo, że główna bohaterka książki jest głęboko wierzącą chrześcijanką, po wielkiej tragedii dziewczyna ma wątpliwości czy JC naprawdę istnieje.

Cudowna, ciepła i motywująca powieść. Jeżeli chcesz wiedzieć co takiego przełomowego stało się w życiu Amber i czy główna bohaterka dalej będzie wierzyć w JC tak jak dawniej, musisz przeczytać tą książkę, ponieważ to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem w tym roku. Bez kitu!


Ocena - 10/10
Autor - Matthew Quick
Liczba stron -  376
Rok wydania - 2014
Wydawnictwo - Moondrive

6/12/2016

Miasto Kości, Cassandra Clare - Recenzja

Tysiące lat temu, Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Nocnymi Łowcami. Nocni Łowcy przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela.
Dziewczyna ze skłonnością do wpadania w tarapaty, wampir, który zmaga się ze swoją mroczną naturą, półanioł, pogromca demonów. Połączyła ich miłość i walka, dzieli ich wszystko. Razem wkraczają do Miasta Kości.

Tyle osób polecało mi tą książkę. Tyle osób czytało tą książkę i w tym gronie znalazłem się też ja.

Nie sądziłem, że aż tak bardzo spodoba mi się świat, który stworzyła pani Clare. Nocni Łowcy, wampiry, wilkołaki, czarownice. Nigdy nie czytałem książki, w której znajduję się, aż tyle magicznych osób !

Tak jak napisałem u góry świat jest naprawdę bardzo ciekawie wykreowany, ale teraz przejdę do bohaterów. Naprawdę bardzo polubiłem Isabelle za to jaka jest. Ten typ bohaterek lub bohaterów po prostu uwielbiam. "Is" jest ironiczna, wesoła, sarkastyczna i potrafi postawić na swoim, a to są idealne cechy dla idealnej bohaterki. Jace. Po tylu "ochach i achach" na temat Jace spodziewałem się jakiegoś wielkiego "bum". Niestety takie "bum" mnie nie spotkało, ale wierzę, że w kolejnych częściach bardziej go polubię. Alec. Dlaczego tak bardzo dużo osób nie lubi Alec'a ? Ja osobiście go uwielbiam. Co jest ze mną nie tak, że nie przepadam za Jace'm, a uwielbiam Alec'a ? Co do Clary i Simon'a to nic do nich nie mam. Polubiłem ich, ale na pewno nie tak bardzo jak moje ukochane rodzeństwo.

No, ale nie obejdzie się od kilku minusów. Po pierwsze znowu mamy ten sam motyw. Szesnastoletnia dziewczyna odkrywa, że ma moce lub inne nadzwyczajne zdolności. Niestety nasza bohaterka w żadnym stopniu nie potrafi sobie z niczym poradzić, a więc kto się pojawia ? Przystojny chłopiec, który zawsze uratuję ją przed zagrożeniem, Drugim i już ostatnim minusem jest zakończenie. Naprawdę zakończenie nie daje żadnej satysfakcji z książki i kompletnie mi się ono nie spodobało, ale przymknę na to oko, ponieważ jest to debiut autorki.

Tak jak wspomniałem wyżej, jest to debiut pani Clare co widać, ale mimo wszystko moim zdaniem książka jest ciekawa i wciągająca, a nawet bardzo wciągająca. Nawet nie zauważyłem kiedy przeczytałem całą książkę, którą czytało mi się naprawdę bardzo szybko. Na pewno w najbliższym czasie zaopatrzę się po kolejne tomy.

Ocena - 8/10
Autor - Cassandra Clare
Ilość stron - 512
Rok wydania - 2013
Wydawnictwo - MAG


6/09/2016

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy Bitwa w labiryncie, Rick Riordan - recenzja

Percy Jackson nie spodziewa się niczego dobrego po kursie przygotowawczym, ale kiedy pojawia się jego tajemnicza śmiertelna znajoma prześladowana przez demoniczne cheerleaderki, sytuacja szybko przestaje być zła... Staje się dramatyczna.

Percy nie ma dużo czasu. Zbliża się wojna między bogami a tytanami. Nawet Percy Jackson nie spodziewa się niczego dobrego po dniu otwartym w nowej szkole. Ale kiedy nagle pojawia się jego tajemnicza znajoma śmiertelniczka oraz demoniczne cheerleaderki, sytuacja staje się po prostu dramatyczna. Czas ucieka, a wojna między Olimpijczykami a straszliwym królem tytanów Kronosem zbliża się nieuchronnie. Zagrożony Obóz Herosów z każdą minutą coraz mniej przypomina bezpieczną przystań, ponieważ armia Kronosa szykuje się do ataku na jego dotąd niedostępne granice. Żeby powstrzymać inwazję, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć na wyprawę przez Labirynt – ogromną podziemną krainę, gdzie za każdym zakrętem czają się potwory i zdumiewające niespodzianki.

To już przed ostatnia część serii i śmiem stwierdzić, że każda część jest o wiele ciekawsza od poprzedniczki i o wiele bardziej przeładowana ilością akcji. Tak też było w "Bitwie w labiryncie".

Może na pierwszy ogień wezmę bohaterów. Skupię się na tych, których poznajemy w tej części chociaż tak naprawdę to jest tylko jedna taka osoba, z którą możemy się dosyć dobrze zapoznać czyli Rachel. Po tym jak Thaila pojawiła się w "Klątwie Tytana" byłem trochę gorzej nastawiony do nowych postaci pojawiających się w kolejnych częściach Percy'ego, ale Rachel przypadła mi do gustu i uważam ją za naprawdę świetną postać. Mam nadzieję, że pojawi się w ostatniej części serii. Mimo wszystko to nie jest postać, którą najbardziej polubiłem w tej części, a jest nią Kalipso. Naprawdę bardzo ją polubiłem i już nie mogę się doczekać kiedy po raz kolejny będę mógł o niej poczytać w Percy'm.

Jak pewnie można się spodziewać cała akcja toczy się w labiryncie, a mianowicie w "Labiryncie Dedala". Już od dawna jest  zaciekawiony postacią Dedala, a więc było to tylko dla mnie przyjemnością aby troszkę więcej dowiedzieć się o tej postaci mitologicznej i o jego architekturze.

O ukochanej serii nie potrafię powiedzieć nic złego i tak też będzie w tym przypadku, ale nawet jak miałbym się zmusić do znalezienia jakiegoś mankamentu w tej części to chyba bym takiego nie znalazł.

Tak samo jak poprzednie części, "Bitwa w labiryncie" jest skierowana do młodszych czytelników co nie oznacza, że żaden starszy czytelnik nie będzie potrafił świetnie bawić się przy tej powieści. 


Ocena - 9/10
Autor - Rick Riordan
Ilość stron - 364
Rok wydania - 2016*
Wydawnictwo - Galeria Książki



*podałem rok wydania tej nowszej wersji okładkowej, ponieważ to właśnie ą posiadam.


6/07/2016

Co przeczytałem w maju ? '16

Hejka naklejka !
Tak jak sobie obiecywałem, tak i zrobiłem. Chodzi mi oczywiście o to, że w tym miesiącu chciałem przeczytać ponad pięć książek, a było to spowodowane tym, że w kwietniu przeczytałem naprawdę malutko książek. Okazało się, że czytanie większej ilości książek nie jest takie ciężkie - wręcz przeciwnie ! Jak na razie w czerwcu idzie mi naprawdę bardzo dobrze i mam nadzieję, że przeczytam jeszcze więcej książek i jeszcze więcej perełek. Dobrze, a teraz przejdźmy do tego co przeczytałem w maju

Swój czytelniczy maj zacząłem z Pamiętnikiem Lesbijki, który zacząłem czytać już w kwietniu. Myślałem, że ta książka będzie naprawdę wyróżniać się od innych książek, ale niestety tak nie było. Jeżeli chcesz dowiedzieć się troszkę więcej o mojej opinii na temat tej książki zapraszam na recenzję.
Następnie zacząłem czytać Krew i stal. Tak naprawdę na samym początku nie byłem za bardzo przekonany do tej książki, ale ostatecznie dostała u mnie dosyć wysoką ocenę. "Krew i stal" jest książką z gatunku fantasy, ale nie jest to takie typowe fantasy gdzie są różdżki oraz wiele, wiele innych magicznych przedmiotów, a więc postanowiłem sięgnąć także po fantasy, ale tym razem po troszkę "inne". Mianowicie mówię o pierwszych czterech częściach Percy'ego Jacksona czyli Złodziej PiorunaMorze PotworówKlątwa Tytana i Bitwa w Labiryncie. Co do tej ostatniej - recenzja "Bitwy w Labiryncie" jeszcze nie ukazała się na moim blogu, ale w najbliższym czasie na pewno ją napisze. Jeżeli jesteście ciekawi co sądzę o tych książkach to zapraszam na ich recenzję.
Ostatnią książką, którą przeczytałem w maju są Listy niezapomniane tom II - serdecznie zapraszam na recenzję.



Zazwyczaj w postach tego typu na moim blogu pojawiał się też TBR, ale postanowiłem, że nie będę już robić sobie TBR'ów, ponieważ  jeszcze nigdy nie udało mi się go "spełnić" - zresztą tak jak połowie blogerów  i vlogerów.


*

Moje soszjalmidia 
//instagram// bkhmpl
//snapchat// bkhmpl








Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka