Obserwatorzy

9/29/2016

Znak Ateny, Rick Riordan - recenzja

Pełna niesamowitych przygód wyprawa z Ameryki do Rzymu została ukazana z punktu widzenia czworga jej uczestników. W Rzymie czekają na młodych herosów zaskakujące odkrycia, niespodziewane wybory i straszliwe zagrożenia. Od powodzenia ich misji zależą losy całego świata. Wejdź z nimi na pokład Argo II, jeśli masz odwagę…

Jak pewnie wiecie (a może nie?) wujek Rick to mój ulubiony męski pisarz. Jeszcze ani razu nie zawiodłem się w jego twórczości i tym razem było tak samo.

Ta część była po prostu przeznaczona dla mnie! Jest w niej dużo Annabeth (ba! no jest prawie, że na każdej stronie!) mojej siostrzyczki i mojej mamy Ateny. 

Tak jak w poprzednich częściach z tej serii, oraz z poprzedniej części czyli "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" poznajemy coraz większe grono bogów. Dla mnie nie było za dużego efektu "wow" bo na bogach greckich się nawet znam, ale były bardzo zaskakujące momenty. No przynajmniej dla mnie.

Jedną z takich nowych bogiń jest Arachne, którą po prostu uwielbiam co jest troszkę dziwne jak na dziecko Ateny. Już od dawna interesowałem się tą grecką boginią i nawet nie wiecie jakiego banana miałem na twarzy kiedy Annabeth ją spotkała... Dobra może ja już przestane bo zaspoileruję wam całą lekturę, a w tym przyjemność z czytania!

Również w tej części pojawia się jedna z moich ulubionych bogiń, czyli Nemezis. Równie dobrze to ona mogła być moim boskim rodzicem, ale CHYBA bardziej nadaję się na dziecko Ateny. Blond włosy, dosyć szare oczy, nawet boję się pająków i do tego bardzo, bardzo mądry (skromność level hard)

Nie raz łapałem się za głowę czytając tą książkę. Akcja brnęła jak szalona, ale w tej powieści wychodzi to na jej plus. Po prostu gdyby nie to, że tak szybko leciała po prostu bym się załamał zanim dowiedziałbym się co będzie dalej haha.

Tak jak w poprzednich tomach narracja jest podzielona na parę osób. W tym przypadku na : Annabeth, Percy'ego, Leona i Piper. Niestety w tej części jest już troszkę poważniej, a szkoda bo to w książkach Riordana lubiłem CHYBA najbardziej. No ale nasi bohaterowie cały czas dojrzewają i nie będą całe życie "słodkimi, zabawnymi chochlikami" haha.

Zakończenie. Wow, wow i jeszcze raz wow. Nie mam słów, żeby je opisać haha. Nawet nie wiem jak mogłem po nim nie zacząć czytać "Domu Hadesa", ale, ale! Już za niedługo się za niego zabiorę, a więc wyczekujcie recenzji haha!

★★★★★★★★★★

Znak Ateny, Rick Riordan, Wydawnictwo Galeria Książki, 2012

9/26/2016

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów, Aneta Jadowska - recenzja

Są przyjazne i urocze miasta alternatywne. I jest Wars – szalony i brutalny – oraz Sawa – uzbrojona w kły i pazury. Pokochasz je i znienawidzisz, całkiem jak ich mieszkańcy.

Jak ona. Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego – nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. Choć na to może być już za późno.

Z Dzielnicy Cudów – części miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30. ubiegłego wieku – zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Sprawą zajmuje się Nikita. Trop szybko zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciałaby się znaleźć. Na szczęście jej pleców pilnuje Robin. Czy na pewno? Kim on właściwie jest?

Premiera "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów" odbyła się zaledwie tydzień, może dwa temu, a o tej książce jest już tak głośno na blogosferze i booktubie, że sam musiałem wyrobić sobie własną opinię na jej temat.

To było moje pierwsze spotkanie z Jadowską. Słyszałem, że jest to jedna z najlepiej piszących polskich autorek fantasy, a więc miałem dosyć duże wymagania. Nie będę ukrywać, że troszkę się zawiodłem. Dlaczego?

Do osiemdziesiątej strony naprawdę mega się wynudziłem, miałem ochotę zamknąć tą książkę i wyrzucić ją przez okno, ale przetrwałem, a raczej przeczytałem ten "okres". Później poszło jak po maśle, a na jakiejś dwieście sześćdziesiątej stronie naprawdę bardzo się zaciekawiłem tą pozycją. Jednak dwieście sześćdziesiąta strona to już prawie koniec "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów", a więc szkoda, że zaintrygowała mnie ona tak późno.

Mimo wszystko uważam, że Jadowska wykreowała naprawdę ciekawy świat i bohaterów. Cała akcja dzieje się w dwóch miastach - Warsie i Sawie. Jak można się domyśleć odpowiadają one Warszawie. Zadaniem Nikity, czyli naszej głównej bohaterki jest odnalezienie porwanej piosenkarki z klubu "Pozytywka". Czy jej się uda? Musicie się przekonać sami.

Wspomnę jeszcze tak szybciutko o wydaniu tej książki. No cóż, wydawnictwo SQN jak zwykle bardzo dobrze wydało książkę! Przyjemna czcionka i tak jak zawsze ilustracje! Ach jak ja kocham SQN za to, że na w książkach umieszczają ilustracje!

Podsumowując. Dosyć ciekawa historia z alternatywną Warszawą "w tle". Pomysł na samą lekturę jest dosyć ciekawy jednak styl pisania autorki średnio przypadł mi do gustu. Szczególnie przez te mega długie opisy. Naprawdę dialogi nie pojawiają się w tej książce za często, a do opisów nic nie mam, no ale czasami są już za długie przez co czytanie nie sprawia mi już takiej wielkiej przyjemności.

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN!

★★★★★☆☆☆☆☆

9/23/2016

Endgame, Wezwanie, James Frey - recenzja

Książka? Nie, to przyszłość rozrywki!
Projekt "Endgame" to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją.
Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy.
No i 3 000 000 $ nagrody!
Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!
Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!

Pierwsza myśl po przeczytaniu opisu? To definitywnie jakaś słaba kopia "Igrzysk Śmierci". A jak jest naprawdę?

Przechadzam się po "Świecie książki" i patrze, a tu taka cudowna okładka! Niestety na zdjęciu tego nie widać, ale uwierzcie mi na słowo! Jest świetna! Wiem, że zdjęcia na moim blogu są "średnie", ale od tej chwili już tak nie będzie!

Tak jak widzicie. Endgame zaciekawiło mnie już na samym początku i tak było do końca. Świetna przepełniona akcją książka, która mogłaby wydawać się podobna do "Igrzysk Śmierci", ale oprócz tego, że pozabijać muszą się nastolatkowie Endgame w niczym nie jest podobne do "Igrzysk".

Mamy tutaj, aż dwunastu bohaterów. Tak dwunastu! Wszyscy za zadanie mają rozwiązać różnego rodzaju zagadki, a przy tym zebrać trzy klucze. Ziemi, Niebios i Słońca. Ale tylko jedna osoba może posiadać wszystkie klucze i tylko jedna może wygrać Endgame.

Dwunastu bohaterów i uwaga! Pozycja jest przeprowadzona z dwunastu perspektyw! Po przeczytaniu "Królowej Cieni" byłem trochę zniesmaczony, że będę znowu musiał przeżywać zwroty akcji, ale nie żałuję! Gdyby nie to to Endgame nie dostałby pewnie miana najlepszej książki jaką przeczytałem w ostatnich miesiącach, albo nawet najlepszej książki tego roku!

W przeciwieństwie do Igrzysk nie mamy określonej osoby, której mamy kibicować bo tak naprawdę nasze serce może skraść każdy z dwunastu uczestników tej krwiożerczej zabawy. UWAGA! SNAPOWICZE NIE CZYTAJCIE NASTĘPNEGO ZDANIA! Niestety jeden z moich faworytów (nie określę płci) został uśmiercony przez autora. Panie James'ie, wiedz, że kiedyś Cię znajdę! (nazwa snapa: bkhmpl). 

Na kartach książki jest zawarta zagadka dla nas! Jeżeli ją rozwiążemy możemy dostać nawet 3 miliony dolarów. No dobra koniec tego słodkiego snu. Zagadka jest cholernie trudna, a do tego zwycięzca został już znaleziony. Gratuluję!

Nie lubię za bardzo długich opisów co za pewne wiecie. Ale w tej lekturze czytałem je z ogromną przyjemnością! Były takie krwawe i brutalne! Cudownie! Co mogę jeszcze powiedzieć na temat Endgame? Na kartach tej powieści jest przedstawiony trójkąt miłosny, ale nie jest on tak jakoś mocno widoczny i bohaterka na szczęście nie ma myśli typu "och, którego mam wybrać?". No i na pewno muszę napisać w tej recenzji jeszcze jedną rzecz. Przeczytajcie tą książkę jak najszybciej! Kupcie, wypożyczcie, pożyczcie od przyjaciela! Nie wiem! Po prostu przeczytajcie.

★★★★★★★★★★
Endgame, Wezwanie, James Frey, Wydawnictwo SQN, 2014

9/20/2016

Miasto Szkła, Cassandra Clare - recenzja

Pośród chaosu wojny Nocni Łowcy muszą zdecydować się na walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych… albo przeciwko nim. Tymczasem Jace i Clary też muszą podjąć ważne decyzje. Czy mogą pozwolić sobie na zakazaną miłość?

To już trzeci tom serii, albo ostatni tom trylogii "Dary Anioła" - jak kto woli i kolejna dawka emocji!

Nie mogę uwierzyć, że autorka piszę tak jak piszę. No to jest coś cudownego haha.

Książka przeczytana w jeden dzień to sukces, no ale po książkach pani Clare to żadna niespodzianka, a wręcz oczywista, oczywistość.

Podczas czytania tej książki emocje targały mną na prawo i lewo. Co chwilę się śmiałem, wytrzeszczałem oczy bo nie mogłem uwierzyć to w co się dzieje, albo po prostu byłem wzruszony. 

Niestety zakończenie sobie zaspoilerowałem, ale tak tylko troszeczkę, a więc jakaś frajda z czytania jego jak i całej książki była! Ba! I to jaka? Ogromna!

Bohaterowie "przenoszą" się do stolicy Nocnych Łowców, czyli do Idrisu. Wyczekiwałem tego momentu całą serię haha. Ale ile tam zwrotów akcji było! Ile niespodzianek! Tego opisać się nie da! A żeby dowiedzieć się wszystkiego trzeba po prostu doświadczyć tego "na własnej skórze" czyli przeczytać tą książkę!

Tak jak w poprzedniej części wynudziłem się na początku tak w tej nie było takiego momentu. Na szczęście! Lektura jest cholernie wciągająca i kiedy zacząłem ją czytać czas zleciał mi przy niej tak szybko i aż ze smutkiem było mi zamykać tą powieść. Tak mnie wciągnęła!

Jeżeli chodzi o kwestie bohaterów nic od pierwszego tomu się nie zmieniło. Magnusa, Aleca i Isabelle kocham, Simona po prostu lubię, Jace'a nienawidzę, a Clary teraz jest mi zupełnie obojętna. Swoja drogą zejdę może tak na sekundkę na temat serialu. Tak dużo osób narzeka, że główna bohaterka w serialu jest płytka, ale moim zdaniem w książce jest jeszcze bardziej płytka haha.

Podsumowując. Książka była bardzo dobra. Mimo, że pierwszy tom spodobał mi się najbardziej to i tak cała trylogia pozostanie w moim sercu z oceną 7/10. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy mówią : "Ja nie potrzebuję czytać kolejnych tomów". Ja potrzebuję i to teraz w tej chwili haha! Mam nadzieję, że na jesień będę miał szansę delektować się kolejnymi tomami!


★★★★★★★☆☆☆
Miasto Szkła, Cassandra Clare, Wydawnictwo MAG, 2013

9/17/2016

Królowa Cieni, Sarah J. Maas - recenzja

Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej ukochany, Sam, także zginął w męczarniach. Jej przyjaciółka, Nehemia, poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo i pójść za przeznaczeniem… Ale dość tego. Teraz, gdy okiełznała już swoją moc, nadszedł czas na zemstę. Dziewczyna znana do tej pory jako Zabójczyni Adarlanu zniknęła – narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrassenu.
Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.
Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana – walecznego księcia-wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę – do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia.


To już moja czwarta przygoda z "Celaeną" i piąta z moją ulubioną autorką czyli panią Maas. Czy była gorsza od poprzednich? Czy może lepsza?

W tej części możemy znowu spotkać bohaterów, których pokochaliśmy w poprzednich tomach. Celaena, Chaol, Dorian to takie nasze "golden trio", a przynajmniej moje. Wiem, że teraz dużo osób jak nie większość shipuje Cealene z Rowanem, czyli z fae, który pojawił się w poprzednim tomie z cyklu "Szklany Tron", czyli  w "Dziedzictwie Ognia". Jeżeli czytaliście tamtą recenzję to pewnie wiecie, że nie mogłem się nadziwić dlaczego tak bardzo dużo osób kocha, już nie lubi tylko kocha Rowana. Dla mnie był on koszmarny. Jednak w "Królowej Cieni" naprawdę bardzo go polubiłem, ale dalej nie wiem w jakim Team'ie jestem. W "Szklanym Tronie" i "Koronie w Mroku" #teamChaol, a teraz? Przekonam się wtedy kiedy wyjdzie piąty, czyli przed ostatni tom serii.

Powracając do kwestii bohaterów poruszę jeszcze kwestię paru z nich. Manon. Moja ukochana Manon trochę u mnie straciła. Niestety autorka pokierowała nią tak, że w czwartym tomie zrobiła się taka "sukowato-niefajna". PIERWSZE PRZEKLEŃSTWO NA BLOGU! PRZEPRASZAM! Kaltain i Lyssandra to postacie, które pojawiły się w poprzednich tomach i wtedy sądziłem, że są one bardzo nieciekawymi postaciami. No cóż. Każda postać, którą stworzy Sarah J. Maas jest bardzo ciekawa i bardzo ważna! I Elide, która pojawia się w tym tomie... Tak naprawdę nie wiem co o niej myśleć, ale wiem, że będzie ciekawą postacią.

Mimo, że bardzo lubię bohaterów serii i akcja w tym tomie dzieję się w Adarlanie to jednak ten tom spodobał mi się najmniej. Książka jest gruba, ponieważ ma ponad 800 stron, a więc spodziewałem się krwi, zabójstw i tego, że ta pozycja będzie, aż przeciekać akcją, ale troszkę się zawiodłem. Oczywiście! "Królowa Cieni" i jest świetna i nie będę tego zaprzeczać, ale po prostu po pani Maas spodziewałem się czegoś więcej.

Teraz poruszę kwestię ostatniego minusy bo pomimo tego książka ma same plusy! A mianowicie przeskakiwanie z akcji na akcję. Ja wiem, że o to w tym chodzi, że dzieję się coś naprawdę super niezwykłego i my już chcemy się dowiedzieć co tam będzie się dalej działo, a tu nagle bum! Z akcji z np. Celaeną przynosimy się do akcji z Manon. Chodzi w tym o to, że autorka nie chce, aby pod żadnym pozorem odłożyć książki choćby na chwilkę, ale czasami było to denerwujące.

Ale tak jak mówiłem. Sarah J Maas, to Sarah J Maas i ta lektura była świetna! Co prawda troszeczkę słabsza jak dla mnie niż poprzedniczki, ale dalej świetna! Polecam całą serię!

Za książkę dziękuję grupie wydawniczej Foksal! 

★★★★★★★☆☆☆

Szklany Tron, Królowa Cieni, Sarah J Maas, Wydawnictwo Uroboros, 2016

9/13/2016

Kroniki Saltamontes, Tajemnicze Bractwo. Monika Marin- recenzja

„Kroniki Saltamontes” to trylogia pełna pięknych wartości, która oczarowuje nie tylko młodzież, ale i dorosłych, zabierając ich do świata, w którym marzenia się spełniają, a prawdziwa przyjaźń i miłość przetrwa nawet największe burze. Pierwsza część trylogii – „Ucieczka z mroku” – już po kilkunastu miesiącach od premiery znalazła się na liście TOP 100 lektur szkolnych Ministerstwa Edukacji Narodowej, porywając serca wielu młodych i młodych duchem czytelników.
„Tajemnicze Bractwo” jest drugą częścią cyklu o przygodach Adama i Aleksa, w której przewija się motyw drogi, miłości, magii i wielkiej tajemnicy. Na czytelnika czeka ekscytujący i pełen niespodzianek świat nastolatków, w którym ciekawość przypomina bezkresny ocean, wiara przenosi góry, a buntownicza miłość nie zna barier. Książka napisana lekkim językiem celuje w nastoletniego odbiorcę, nie zanudza opisami, a przemycone gdzieniegdzie złote myśli zatrzymają na chwilę czytelnika w każdym wieku. Młodzież znajdzie w powieści odbicie swoich problemów, a dorosły niejednokrotnie otrze łzę wzruszenia, śledząc los bohaterów i wracając w myślach do swych młodzieńczych lat.

To było moje drugie spotkanie z panią Moniką Marin i moje drugie spotkanie z Adamem i Aleksem i co mogę powiedzieć? Chcę więcej i to teraz!

Aleks jest już prawie dorosłym mężczyzną. W jego głowie nie ma już Maszyny Szczęścia, czy innych wynalazków, a tylko jedna rzecz, a raczej osoba. Katarzyna. Wie, że musi ją znaleźć.

Adam dalej jest dzieckiem, który tworzy różnego rodzaju maszyny i dalej nie pozbył się marzeń z poprzednich lat. Brakuje mu tylko jednego. Aleksa, który nie chce wymyślać razem z nim nowych wynalazków, mimo że między nimi jest tylko parę lat różnicy.

Do grona głównych bohaterów dołącza młoda Amelia, która pojawiła się pod koniec pierwszego tomu. Ta młoda dziewczynka, Barbara, Aleks, Adam, Anabelle i Albert próbują zapomnieć wszystko co związane z "Tajemniczym Bractwem". Ale jak się można domyślić nie wychodzi im to...

Między pierwszym, a drugim tomem jest parę lat różnicy. Nasi bohaterowie oczywiście w tym czasie, "postarzali się" o parę lat. Na samym początku myślałem, że nie przypadnie mi to do gustu. No kurcze chciałbym wiedzieć co do jednego szczegółu! Ale tak naprawdę nim dalej zagłębiałem się w książkę nie przeszkadzało mi to.

Nareszcie Katarzyna! Nie mogłem przeboleć tego, że przez połowę tego tomu nie było Katarzyny i Aleksa. No ale w końcu się spotkali i aaaa! Oni są po prostu idealni! Do tego ilustracja Aleksa klęczącego przy Katarzyny jest po prostu cudowna.

No właśnie. Teraz poruszę temat wydania książki. Lektura ma naprawdę prześwietną czcionkę umilającą czytanie, jest w twardej oprawie i zawiera cudowne, cudowne i jeszcze raz cudowne ilustracje! Do tego okładka wygląda na taką "starą" co jest po prostu świetne!

Przeczytałem (co z resztą jest nawet napisane w opisie), że pierwszy tom tej trylogii czyli "Ucieczka z Mroku" jest na liście 100 lektur szkolnych Ministerstwa Edukacji Narodowej, a więc nie wiem, czy ta książka jest lekturą szkolną. Nie zdziwiłbym się gdyby tak było, ponieważ oby dwa tomy zachowują klimat, właśnie lektury szkolnej. Ale nie takiej lektury szkolnej kiedy mówimy "o jeju nie chce mi się tego czytać", tylko "kiedy kolejny tom?!".

Nie wiem dlaczego tak mało osób wie o twórczości pani Moniki Marin. Trzeba jak najszybciej lecieć do księgarni i kupić tą książkę lub pierwszy tom jeżeli się go nie czytało co swoją drogą jest okropnym błędem. Mam nadzieję, że pani Monika pojawi się na Targach Książki w Krakowie muszę z nią porozmawiać i zdobyć jej autograf!


Za książkę dziękuję właśnie autorce czyli pani Monice Marin!

★★★★★★★☆☆☆
Kroniki Saltamontes, Tajemnicze Bractwo, Monika Marin, Wydawnictwo Pinus Media, 2015

9/10/2016

English Matters #60 - recenzja

Hejka naklejka!

Dzisiaj przychodzę do was z kolejną "recenzją" czasopisma "English Matters"!

Tak w skrócie - czym jest to czasopismo? Otóż jest o tak naprawdę najnormalniejszy magazyn na świecie, tylko że jest coś co go wyróżnia. Nie jest on magazynem po polsku, a po angielsku! Coś idealnego dla osób, które uczą się tego języka.


Magazyn moim zdaniem powinien spodobać się każdemu. Dlaczego? Ponieważ każdy w nim znajdzie coś dla siebie! 

Czytając go czasami miałem banana na twarzy, czasami byłem zszokowany, ale zawsze zaciekawiony!
W tym numerze English Matters poruszane są nie banalne sprawy takie jak aborcja. 

W magazynie jest artykuł  Justinie Trudeau, a więc coś idealnego dla osób, które interesują się polityką zagraniczną.

Dalej w czasopiśmie możemy przeczytać wzmianki na temat zakupoholizmu, o świętach w Ameryce (jeden z moich ulubionych tematów), o Londynie i tytułowej Australii! Artykuł o niej jest dosyć obszerny, ale to dobrze! Zawsze można dowiedzieć się więcej rzeczy na temat Australii.

Przy każdym z artykułów mamy podane tłumaczenie trudniejszych słówek, a więc nie musimy czas latać do tłumacza/słownika.


tutaj przykład

Tak czy siak nie wspomniałem o jeszcze jednym i zdecydowanie moim ulubionym artykule w tym numerze! Mowa o Kanadzie! O premierze tego kraju już było, ale zdecydowanie bardziej urzekł mnie dalszy ciąg tego artykułu! A już w szczególności krótka notka w dziesięcioma ciekawostkami na temat Kanady oczywiście! Możecie się ze mnie śmiać, ale ja na przykład na prawdę nie wiedziałem, że Kanada jest drugim największym krajem na świecie.

Podsumowując zachęcam do zakupienia artykułu! Nie dość, że się podszkolicie w angielskim, który w tych czasach jest tak naprawdę "językiem obowiązkowym", to możecie dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Colorful Media!

9/08/2016

Potworna, MarcyKate - recenzja

Miasto Bryre cierpi pod wpływem magii złego czarownika. Jego klątwa sprawia, że dziewczęta chorują i znikają bez śladu, a wszyscy mieszkańcy żyją w strachu. Nikomu nie wolno wychodzić z domu po zmroku.

Kymera jednak może działać tylko nocą, niezauważona przez ludzi. Ojciec dziewczynki twierdzi, że nie zaakceptowaliby jej skrzydeł, śrubek na szyi czy zwieńczonego kolcami ogona. Zabiliby ją. Nie zrozumieliby, że została stworzona, by ratować dziewczęta z Bryre. 

Mimo ostrożności wzbudza zainteresowanie chłopaka o imieniu Ren, który odkąd ją ujrzał, co noc zostawia dla niej przy fontannie różę. Okazuje się, że wie o ginących dziewczynkach, czarowniku i panoszącej się w mieście czarnej magii. A jego wiedza zmieni całe życie Kymery.

Przywodząca na myśl „Frankensteina” i baśnie braci Grimm debiutancka powieść MarcyKate Connolly wyróżnia się ekscytującą, oryginalną fabułą o klasycznym rodowodzie.

"Potworna" to pierwsza powieść pani "MarcyKate" i od razu taka udana!

Książka "Potworna" wciąga już od pierwszych stron! Opowieść o Kymerze, hybrydzie, której zadaniem jest pokonanie czarnoksiężnika i ratowanie dziewczynek z "jego łapsk" była świetna!

Lektura ta jest naprawdę wyjątkowa i oryginalna. Nigdzie nie spotkałem się jeszcze z podobną powieścią. Nigdzie nie czytałem o żadnej hybrydzie i o innych rzeczach, które znajdują się w tej książce. Niestety zdradzić wam ich nie mogę bo spoiler to spoiler, a nie chcę wam odbierać przyjemności z czytania tej książki!

Fabuła, bohaterowie, świat i tak jak wspominałem wyżej oryginalność autorki wychodzą na jej ogromny plus. Jednak to dej "szklanki cukru" dodamy troszeczkę "kwasu". No niestety powieść ma też swoje wady. Może nie tyle co powieść, a sama autorka. Mimo, że miała pomysł na bohaterów itd. to na pewno nie miała pomysłu na zakończenie. Tak zakończenie, które jest cholernie ważne w książce. Czytając je byłem bardzo zażenowany tym, jak zostało one napisane, sam "opis walki" nie był ciekawy, a to co wydarzyło się na ostatnich kartach powieści było bardzo nielogiczne.

Tutaj podam wam powód, który jest minusem dla samej książki. Jest w niej za dużo miłości. No tak to nie jest "miłość", która występuję w "normalnych" (?) książkach młodzieżowych, ale uważam, że ten wątek pseudo-romantyczny mógłby zostać pominięty. Oczywiście nie w tym sensie, że Ren'a czyli jednego z dwóch sprawców tego elementu romantycznego (drugą osobą jest główna bohaterka czyli Kymera) nie powinno być w ogóle w książce, ponieważ on musi być w niej! I to obowiązkowo! Po prostu sam wątek romantyczny powinien według mnie zostać pominięty. 

Po za tymi dwoma minusami, książka ma same plusy, który wymieniałem już wcześniej! Pani MarcyKate piszę w bardzo "prosty" sposób. W lekturze nie ma żadnych trudnych słów, a więc przeczytać może ją każdy i każdemu powinna przypaść do gustu. W szczególności dzieciom!

Na koniec muszę króciutko wspomnieć o wydaniu tej książki! No cóż jest ono nieziemskie. Obrazki, czcionka i przede wszystkim faktura tej książki, która wyróżnia się w wyglądzie jak i w dotyku od innych książek jest fenomenalna! Przekonać mogła się o tym Martyna, która wygrała u mnie książkę tą książkę w konkursie! Swoją drogą za niedługo następny! 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu CzyTam!

★★★★★★★☆☆☆
Potworna, MarcyKate, Wydawnictwo CzyTam, 2016

9/05/2016

Armada, Ernest Cline - recenzja

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody…
W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata.
Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada".
Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome?

Pierwszy raz miałem styczność z twórczością pana Cline'a. Pierwszy raz miałem również styczność z sci-fi. Czy oszalałem na tym gatunku książkowym? A może nie przypadł mi ona do gustu? Tego dowiecie się w tym poście!

Głównym bohaterem jest Zack Lightman, którego całe życie wychowywała matka, ponieważ jego ojciec nie żyje. Po szkole zawsze gra w ulubioną grę, czyli tytułową "Armadę". I tak jest prawie codziennie. Lecz pewnego dnia jest inaczej. Jego przyjaciel Rey, którego zadaniem było to, aby "ściągnąć" Zack'a do kosmosu wypełnia swoją misję i wtedy zaczyna się "kosmos". 

No niestety. Lektura nie należy do moich ulubionych i raczej po kolejne książki z tego gatunku nie sięgnę, ale dobrze bo już odbiegam trochę od tematu.

Książka ma naprawdę bardzo dużo minusów. Pierwszy, który "zauważyłem" przeczytawszy całą książkę jest dziwne tempo akcji. Przez pierwsze sto stron tak naprawdę ciężko było mi się wgryźć w książkę, ponieważ przez tą pierwszą stówkę nic ciekawego się nie dzieję. Ale kiedy przekroczymy tą okrągłą liczbę akcja brnie jak szalona. Wydawałoby się to minusem gdyby nie to, że cała książka opiera się na jednym lub dwóch dniach. To było po prostu niemożliwe, nierealne. Gdyby książka była podzielona na odrobinkę większą ilość dni na pewno powieść przypadłaby mi bardziej do gustu. Ja wiem, że to sci-fi i tam może wydarzyć się dużo rzeczy, ale ten "mankament" bardzo mnie drażnił. 

"Armada" ma jeszcze więcej minusów - zwykła, niezaskakująca o dennym, naprawdę dennym zakończeniu. Ilość dialogów, jest po prostu przerażająca (było ich zdecydowanie za mało). Po prostu "jestem osiemnastolatkiem, a to idealny wiek, żeby uratować świat". Ciężko było mi powiedzieć na jej temat coś bardziej pozytywnego od tych dwóch "rzeczy".

Pierwsza - szybkie czytanie. No tak książka wciąga, ale nic nadzwyczajnego się w niej nie dzieję, jednak to że autor potrafi wciągnąć czytelnika wychodzi na jego plus. A tym drugim plusem jest Lex. A dokładniej to parring Lex i Zack'a. Jakby go tu nazwać... Zaex? Lzack? Nie wiem. Tak czy siak kiedy Lex, czyli dziewczyna która również jest świetnym graczem komputerowym i również jest na misji uratowania świata, a dokładniej Europy. Kiedy oni ze sobą rozmawiają to się rozpływam haha.

Mimo wszystko nie uważam, żeby "Armada" była złą książką. Po prostu to jest sci-fi, które widocznie nie jest dla mnie dlatego wszystkich fanów kosmosu, "Gwiezdnych Wojen", itd. zachęcam do przeczytania tej lektury - może wam się spodoba bardziej niż mi.


★★★★☆☆☆☆☆☆
Za książkę dziękuję księgarni PanTomasz.pl!

9/03/2016

Co udało mi się przeczytać i kupić w sierpniu? '16

Hejka naklejka!

Wrzesień! Nareszcie wrzesień i jesień! A co z tym przychodzi? Szkoła (swoją drogą życzę wam udanego i zaczytanego roku szkolnego!) oraz podsumowanie miesiąca!  W tym miesiącu mega zaszalałem z ilością książek, które dostałem jak i kupiłem, ale nic nie pobije tego ile w tym miesiącu przeczytałem!Książek w obu kategoriach jest na tyle dużo, że czasami nie mogłem ich pomieścić na jednym zdjęciu a więc przepraszam was za wszystkie zdjęcia, które pojawią się w tym poście. Przejdźmy do Wrap up'u!


Tak jak wspominałem u góry - to jest tylko malutka część tego co udało mi się w sierpniu przeczytać, ponieważ udało mi się przeczytać - 24 książki czyli 8832 (wow!) i tym samym skończyłem wyzwanie 52 książki w roku 2016! Kolejność w jakiej będę podawać wam przeczytane tytuły jest przypadkowa. Harry Potter i Zakon Feniksa, Harry Potter i Książę Półkrwi, Harry Potter i Insygnia Śmierci, Rywalki, Elita, Jedyna, Książę i Gwardzista, Królowa i Faworytka, Miasto Popiołów, Miasto Szkła, Zagubiony Heros, Syn Neptuna, Znak Ateny, Jedyny i Niepowtarzalny Ivan, Zanim się pojawiłeś, Książę Mgły, FanGirl, Ucieczka z mroku, Po schodach do Nieba, Zły jednorożec, Między książkami, Dwór Cierni i Róż, oraz Gdy rodzice dziećmi byli. Trochę tego jest prawda? Haha. Teraz pokażę wam to co dostałem lub kupiłem w tym miesiącu!

przepraszam za to zdjęcie 

Tak jak mówiłem - nie mogłem umieścić tych książek w kadrze, a więc zdjęcie jest jakie jest, ale tym razem napiszę wam tytuły tych książek! 
Opowieści z East High, Pałac Północy, FanGirl, Królowa Cieni, Potworna, Puchaty Smok, Ucieczka z mroku, Tajemnicze bractwo, Wilk, Dwór Cierni i Róż, Armada, Jedyny i Niepowtarzalny Ivan, Po moim trupie, Mały książę (za dużo książąt w tym podsumowaniu miesiąca haha), Gildia Magów, Książę Mgły, Światła Września.

Takie trochę chaotyczne podsumowanie miesiące, ale lepiej, żeby było, niż zęby w ogóle się nie pojawiło! W komentarzach napiszcie co wam udało się przeczytać i kupić w sierpniu! 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka