Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

3/08/2017

Zdobyć to co tak ulotne, Beatrice Colin - recenzja



Urzekająca powieść dla tych, którzy wierzą w miłość.
Gwarny, pełen życia Paryż belle époque, a w nim pnąca się wysoko w górę wieża Eiffla – najprawdziwszy cud ze stali i powietrza.
On – inżynier zatrudniony w firmie Eiffla, ona – młoda wdowa, towarzysząca w podróży po Europie rodzeństwu. Między nimi rodzi się uczucie. Rzeczywistość pokaże jednak, że dzieli ich zbyt wiele, by mogli być razem. Co będą w stanie poświęcić, żeby miłość przetrwała?
Obowiązkowa lektura dla miłośników romantycznego Paryża i dla tych, którzy o miłość gotowi są walczyć na przekór wszystkiemu.



Muszę już chyba przystopować. Jest to już piąta lub czwarta książka w tym roku gdzie akcja toczy się we Francji. Oczywiście uwielbiam ten kraj jak i jego stolicę, ale jak na razie muszę przestać czytać tego typu książki (kiedy piszę ten post słucham francuskiej piosenki proszę zabijcie mnie haha). To było trochę nie na temat "Zdobyć tego co tak ulotne", a więc teraz po prostu poopowiadam wam o tym co mi się podobało w tej lekturze, a co nie.

Największym plusem jest styl pisania autorki i ten klimat, który towarzyszy na podczas czytania. To dwie tak słodkie rzeczy, które naprawdę cenię w książkach. Szkoda, że właśnie taki klimat występuje w naprawdę małej ilości pozycji. W przeciwieństwie do innych czytadeł, które już mam zapisane na liście "przeczytane w dwutysięcznym siedemnastym roku" w tym naprawdę odczuwać, że wszystko dzieje się we Francji. Budowana była wtedy wieża Eiffla, która jest również na okładce. Kolejną rzeczą, która spodobała mi się podczas czytania byli bohaterowie oraz ten "świat", który co prawda był normalny, ale wszystko dzieje się w  tysiąc osiemset osiemdziesiątym siódmym roku i później. To też na pewno dodaje takiego uroku. Sam nie wiem czy doliczyć tutaj zakończenie czy nie.

No właśnie - zakończenie... Co prawda książka skończyła się tak jak chciałem, ale to zakończenie było takie "otwarte". Należę do mniejszości i wolę kiedy autor/autorka "narzuci" mi zakończenie. Po prostu nie lubię go sam sobie wymyślać, a tutaj już mamy własne pole do popisu jeśli chodzi o to co dzieje się po zakończeniu lektury. Największym minusem jest jednak to, że przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron wynudziłem się na śmierć. Naprawdę miałem ochotę zamknąć tą książkę, rzucić ją o ścianę i już więcej do niej nie wracać. Na szczęście tak nie zrobiłem i wyszło mi to na dobre.

Polecam na pewno takim osobom, które bardzo lubią "spokojne" książki. Nie dzieje się nic nie wiadomo jak ciekawego, ale lektura sama w sobie jest właśnie ciekawa. Naprawdę było to bardzo ciekawe spotkanie i pomimo średniej oceny na lubimy czytać polecam ją wam na takie chłodne wieczory.


Za książkę dziękuję grupie wydawniczej Foksal!

★★★★★★☆☆☆☆

26 komentarzy :

  1. Jak możesz tak często wstawiać posty? Haha. :D
    book-dragon-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam spore zaległości to muszę :D

      Usuń
  2. Ja raczej ją sobie odpuszczę, gdyż ciężko jest mi przebrnąć przez mało dynamiczne fabuły.

    Pozdrawiam
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją na uwadze, ale jeszcze nie w tej chwili, musi odczekać w kolejce. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również dużo książek stoi w kolejce... Kiedy ja to wszystko przeczytam?

      Usuń
  4. Po ksiązkę raczej nie sięgnę, gdyż jest zdecydowanie nie dla mnie. Ja kocham w książkach akcję, przygodę. Dlatego raczej ją sobie odpuszczę :/
    Kurcze, szalejesz w tym miesiącu z postami :D Dopiero 9, a już 5 postów :)
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam książki, które mają bardzo ciekawą fabułę, akcję, więc raczej nie będzie to lektura dla mnie...

    Mój blog - KLIK
    Mój kanał - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce zapowiada się ciekawie. Bardzo fajna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  7. czasem takie otwarte zakończenia nie są złe, bo skłaniają do myślenia. i zastanawiasz się, co by było gdyby, a może to jednak było inaczej, np tak było w przypadku Margo Fisher i bardzo mi się to podobał. tej książki nie czytałam, ale lubię od czasu do czasu coś spokojnego więc nie mówię nie, plus ta okładka <3 pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat zakończenie "Margo" bardzo mi się podobało :)

      Usuń
  8. Ta książka już od jakiegoś czasu mnie ciekawi :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  9. nie słyszałam nawet o tej książce, wydaje sie byc ciekawa :)
    Zapraszam serdecznie też do mnie, wróciłam na bloga :)
    obserwuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! Naprawdę strasznie się cieszę bo lubię Twojego bloga :) Dzięki za obs ;)

      Usuń
  10. Już tak dużo słyszę o tej książce, że aż muszę ją zakupić

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja właśnie lubię otwarte zakończenia, chociaż może akurat nie w powieściach obyczajowych. :) Klimaty francuskie jak dotąd są mi raczej obce, ale chyba pora to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa recenzja :)) ja kocham książki o takiej tematyce więc na pewno po nią sięgne w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam kiedyś o tej książce, ale jakoś mi uciekła. Szczerze mówiąc zachęciłeś mnie! :)

    http://istotaludzkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo dziękuję Ci za przeczytanie mojego postu! Byłbym bardzo szczęśliwy gdybyś pozostawił po sobie jakiś ślad w postaci komentarza lub obserwacji jeżeli spodobał Ci się mój blog!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka