Obserwatorzy

8/18/2016

Książę Mgły - Carlos Ruiz Zafón - Recenzja

Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Zamieszkuje w domu niegdyś należącym do rodziny Fleishmanów, których dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy; nocą w ogrodzie Max widzi posągi artystów cyrkowych. Dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, od którego dowiadują się różnych ciekawostek o miasteczku i o zatopionym pod koniec pierwszej wojny statku. Poznają także dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya. To on opowie im o złym czarowniku, Księciu Mgły, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian żąda bardzo wiele. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą.
Musiało upłynąć wiele lat, by Max zdołał wreszcie zapomnieć owe letnie dni, podczas których odkrył, niemal przypadkiem, istnienie magii.

O Zafonie słyszałem już mnóstwo i od dawna chciałem przeczytać obojętnie jaką. I jakiś czas temu miałem taką okazję.

Rozpoczęcie i zakończenie książki, czyli jedne z paru najważniejszych rzeczy było dla mnie czymś śmiesznym. Po prostu komicznym.

 Na początku książki (jakieś 30-50 stron) wynudziłem się na śmierć. Minus. Jeżeli chodzi o zakończenie lektury. No cóż czułem się trochę jakby przez całą książkę pisał pisarz i nagle powiedział do jakiegoś dziecka "a dobra nie chce mi się tego pisać, zrób to za mnie". 

Kiedy byłem młodszy "pisałem" własne książki i tam moi bohaterowie odzywali się do innych tylko "pan, pani, dziecko". Tak było w zakończeniu tej książki. "Niech mnie zostawi"! "Ależ nie drogie dziecko". To było dla mnie czystą komedią. Ogromny minus.

Po za tym, że książka chwilami była nudząca, zakończenie było mega słabe i chwilami była ona do bólu przewidywalna, nawet mi się spodobała. 

Myślałem, że to taka typowa książka dla małych dzieci, ale i nastoletni, jak i również dorosły czytelnik się w niej odnajdzie.

Bardzo spodobał mi "język" autora. Był prosty i to cenię. Do tego spodobały mi się imiona bohaterów,a sam pomysł na książkę jest dosyć ciekawy. Słyszałem, że w kolejnych tomach będą już zupełnie nowi bohaterowie, mam nadzieję, ze nie, ale jeśli tak to z chęcią ich poznam.

Podsumowując. Powieść polecam bo jest naprawdę cieniutka i bardzo tania. Nie każdy ją polubi, ale wydaje mi się, że warto spróbować. Te cztery, czy tam sześć złoty, jak na powieść to nie dużo, a przy każdej książce można się nieźle bawić!


★★★★★★☆☆☆☆

Książę Mgły, Carlos Ruz Zafón, Wydawnictwo Muza, 2010

8 komentarzy :

  1. Czytałam tą książkę dość dawno temu i wtedy pamiętam, że bardzo mi się podobała. Szczególnie jak też piszesz pomysł na historię. Jestem ciekawa czy po kilku latach też miałabym takie odczucia jak ty. Chyba muszę przeczytać jeszcze raz :) Czytałam jeszcze "Pałac północy" i tak bohaterowie się zmieniają. Jest to zupełnie inna opowieść, ale myślę, że warto przeczytać.
    http://moja-pasja-agata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż szkoda, ale na pewno przeczytam!

      Usuń
  2. Księcia Mgły nie czytałam, ale znam trylogię o Cmentarzu zapomnianych książek i bardzo polecam. Każda z kolejnych części coraz to lepsza. Jestem pewna, że inne też mi się spodobają

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba będę musiał sięgnąć po :Cień wiatru" :)

      Usuń
  3. Ciekawie napisana recenzja! :) Słyszałam o tej książce wiele dobrego i trochę złego, ale myślę że mimo to sięgnę po nią :)

    ksiazkimymswiatem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W takim razie się cieszę :)

      Usuń

Cześć!
Bardzo dziękuję Ci za przeczytanie mojego postu! Byłbym bardzo szczęśliwy gdybyś pozostawił po sobie jakiś ślad w postaci komentarza lub obserwacji jeżeli spodobał Ci się mój blog!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka